Słomki papierowe


ekologiczne słomki z papieru

Zakaz słomek plastikowych nie wystarczy, aby uratować oceany

-
Starbucks i inni zaczęli wycofywać się z używania plastikowych słomek, ale trzeba zrobić jeszcze więcej, aby spowolnić falę plastiku zalewającą oceany i niszczącą łańcuch pokarmowy.
Jeżeli ekolodzy w 2018 roku sporządziliby listę najbardziej znienawidzonych produktów, plastikowa słomka z pewnością wylądowałaby w pobliżu szczytu.

Kilkanaście miast i Kalifornia zakazały lub ograniczyły używanie plastikowych słomek. Giganci korporacyjni, Starbucks i Disney, otworzyli długą listę firm, które obiecały zrobić to samo. Celebryci - od futbolisty Toma Brady'ego, przez rockmena Micka Jaggera, po byłą pierwszą córkę Chelsea Clinton - wzięli udział w kampanii #StopSucking przeciwko jednorazowym słomkom.

Ekolodzy mają nadzieję, że ruch ten wywoła większą dyskusję o niekontrolowanym zanieczyszczeniu tworzywami sztucznymi. Same zakazy słomek, które zostały skrytykowane za niewiele wnoszące - z trudem powstrzymują zalew plastiku wypuszczanego co roku do środowiska.

Najczęściej powtarzające się szacunki ilości plastiku wylewającego się do oceanów wynoszą 8,8 miliona ton rocznie. To według naukowców odpowiednik pięciu plastikowych torebek spożywczych wzdłuż każdego brzegu wybrzeża w 192 krajach. Inne badania pokazują, że plastik coraz częściej trafia nie tylko do ryb, żółwi morskich i wielorybów, ale również do ludzi.

"Zaczynamy rozumieć wpływ plastiku na ludzkie zdrowie", powiedział John Hocevar, biolog morski z Greenpeace. "Teraz jest w naszej wodzie pitnej. Jest w naszych owocach morza. Jest w soli morskiej. Jest nawet w powietrzu, którym oddychamy. I, co zrozumiałe, sprawia, że ​​ludzie czują się źle".

Aby zrozumieć ogrom dylematów środowiskowych stojących przed Ziemią, spójrzmy na eksplozję użycia plastikowych butelek. Firmy produkujące napoje wyprodukowały w 2004 r. 239 miliardów butelek plastikowych. Ta suma zwiększyła się ponad dwukrotnie do 2017 r. do 494 miliardów, a trend utrzymuje się, przy założeniu, że produkcja plastikowych butelek prawdopodobnie osiągnie 594 miliardy w 2022 r. (badania rynku firmy Euromonitor International). Oznacza to, że rozlewnie będą produkować ponad 1,6 miliarda plastikowych butelek dziennie.

Problem polega na tym, że podczas gdy większość butelek i innych plastikowych elementów jest wykonana z nadającego się do recyklingu politereftalanu etylenu (lub PET), bardzo niewiele materiału wraca do ponownego przetworzenia lub wykorzystania. Spośród wszystkich tworzyw sztucznych wyprodukowanych od lat 50. ubiegłego wieku, tylko 9,5 procent zostało poddanych recyklingowi, reszta albo spłonęła, albo odkładała się na wysypiskach i w środowisku naturalnym (zgodnie z jednym z badań). Ta liczba była tak szokująca na tle 2018 roku, że Brytyjskie Królewskie Towarzystwo Statystyczne ogłosiło go statystyką roku.

Nic dziwnego więc, że aktywiści i przywódcy korporacji zdecydowali się skupić w ubiegłym roku na bardziej skończonym, pozornie poprawnym fragmencie problemu.

Szacunki liczby plastikowych słomek używanych każdego dnia w Stanach Zjednoczonych dochodzą do milionów, ale wielu konsumentów sygnalizuje, że są gotowi przejść na biodegradowlane ekologiczne papierowe słomki. Kampanie mające na celu pozbycie się plastikowych słomek zostały nadmiernie obciążone obrazami wideo przedstawiającymi wieloryby, żółwie morskie i inne morskie życie zmagające się z odpadami plastikowymi.

Wśród firm zobowiązujących się do zakazu lub znacznego ograniczenia dystrybucji plastikowych słomek znalazły się American Airlines, Aramark, Disney, Hilton, Hyatt, Marriott International, Pret a Manger, Royal Caribbean i Starbucks.

Niektóre marki zamierzają stopniowo wycofywać plastikowe słomki lub oferować je tylko klientom, którzy o to proszą. Grupy zajmujące się prawami osób niepełnosprawnych sprzeciwiały się temu, aby zakazać słomek całkowicie twierdząc, że niektórzy ludzie nie mogą bez nich pić.

Jednak zmiana rynku na tyle wystraszyła restauratorów, że ​​jeden z największych producentów ekologicznych słomek z papieru w Ameryce Północnej stwierdził, że wyprodukował siedem razy więcej słomek w połowie 2018 roku, niż w tym samym okresie zeszłego roku. Według firmy Rory Leyden, dyrektora generalnego Hoffmaster Group Inc., firma spodziewa się, że do roku 2019 będzie się powiększać siedmiokrotnie.

Hoffmaster kupił maszynę do produkcji słomek papierowych w 2018 r. i prognozował, że biodegradowalne słomki z papieru będą ostatecznie stanowić aż 35 procent rynku. "Teraz, 120 dni później, gdybyś powiedział mi, że plastik zniknie i zostanie całkowicie zastąpiony ekologicznymi papierowymi słomkami, powiedziałbym Ci, że jest taka możliwość" - powiedziała Leyden.

Starbucks ogłosił w lipcu, że do 2020 roku zamierza usunąć plastikowe słomki z 25 085 lokalizacji na całym świecie. Sieciówka planuje zastąpić słomki "wieczkami bez słomki", które niektórzy nazwali "kubkami sippy".

Ale nowe wieczka będą również wykonane z tworzywa sztucznego. I to nie daje spać ekologom.

"Te wieczka będą wykonane z jeszcze większej ilości plastiku niż słomki", powiedziała Dianna Cohen, CEO Koalicji Zanieczyszczeń Plastycznych, kalifornijskiej grupy ekologicznej. "To trochę śmieszne".

Rzecznik prasowy Starbucks napisał w wiadomości e-mail, że plastikowe wieczka będą ulepszone ekologicznie. "Systemy recyklingu mogą wychwycić pokrywkę w przeciwieństwie do słomki, która jest zbyt lekka i ucieka ze strumienia odpadów" - oświadczyła firma.

Na co odpowiedział Cohen: "Kluczowym słowem jest może. Wieczka mogą zostać poddane recyklingowi. To nie znaczy, że zostaną poddane recyklingowi".

Nawet jeśli słomki mogą zostać poddane recyklingowi, stanowią tylko niewielki ułamek plastiku, który trafia do oceanów na całym świecie. Badanie przeprowadzone w zeszłym roku wykazały, że 46% odpadów z tworzyw sztucznych w Wielkiej Pacyficznej Plamie Śmieci - gigantycznym wirze odpływowym pomiędzy Kalifornią, a Hawajami - pochodziło z sieci rybackich. Niektóre sieci zostały utracone, inne uszkodzone, a następnie porzucone. Filtry papierosowe zawierające włókno z tworzywa sztucznego są najbardziej wszechobecnym produktem (według liczb, bez ciężaru) w ponad trzydziestoletniej historii czyszczenia plaż. A wg badań Break Free From Plastic marki mające największy wpływ na zanieczyszczenie to Coca-Cola, Pepsi i Nestle - wszystkie z nich to producenci ogromnych ilości napojów butelkowanych.

Coca-Cola produkuje rocznie około 110 miliardów plastikowych butelek. Do 2030 r. dyrektor generalny James Quincey zobowiązał się do recyklingu 50 procent materiału z butelek i puszek oraz recyklingu jednej butelki lub puszki dla każdego sprzedanego przez firmę produktu.

Ale firma przyznaje, że osiągnięcie tych celów nie będzie łatwe. Tylko 44 z prawie 200 krajów na świecie ma technologię zbierania, sortowania i przetwarzania, która umożliwia produkcję plastiku PET na tyle czystego, aby można go było używać w pojemnikach na żywność i napoje. A rozlewnie czasami mierzą się z wykorzystaniem przetworzonego plastiku, który może być odbarwiony i nie tak czysty jak "dziewiczy" plastik.

Coca-Cola używa w plastikowych butelkach średnio zaledwie 7% materiału z recyklingu. "Wymówki ... nie pomagają nikomu i nic nie rozwiązują," powiedziała Quincey. "Musimy więc robić więcej, szybciej".

Nestle postawiła sobie za cel wykorzystanie do 2025 r. 50 procent recyklingowanego plastiku w nowych butelkach. Będzie to czterokrotne zwiększenie wykorzystania PET z recyklingu.

Pepsi twierdzi, że od lat pracowało nad zmniejszeniem ilości wykorzystywanych tworzyw sztucznych w swoich produktach. Butelki do napojów Gatorade i Tropicana są lżejsze, twierdzi firma. W 2025 roku postawiono sobie za cel wykorzystanie w nowym opakowaniu 25% przetworzonego plastiku.

Scott DeFife, wiceprezes ds. Organizacji przemysłu tworzyw sztucznych, który reprezentuje producentów tworzyw sztucznych w USA, powiedział, że wzrost liczby opakowań z tworzyw sztucznych może być kontynuowany "w sposób korzystny dla środowiska i gospodarki". Jednak wymaga to rozwoju programów recyklingu i rynku tych materiałów.

Wskaźniki recyklingu pozostają niskie w wielu miejscach, ale w szczególności w krajach rozwijających się. Ponad jedna czwarta tworzyw sztucznych na oceanach pochodzi z zaledwie 10 rzek, w tym ośmiu w Azji.

Organizacje zajmujące się ochroną środowiska zwracają uwagę, że recykling nie jest panaceum, dlatego ważne jest, aby wzmocnić rolę alternatywnych opakowań. Szklane butelki, na przykład, pomogłyby zmniejszyć odpady z tworzyw sztucznych i stałyby się bardziej popularne, gdyby były łatwiej dostępne, powiedział Cohen z Koalicji Zanieczyszczeń Plastycznych. Wskazał na usługi dostawcze w stylu retro, które zapewniają mleko w szklanych butelkach. "Piękno szkła polega na tym, że jest nietoksyczne i niereaktywne" - powiedział Cohen.

Inni z niecierpliwością czekają na świat "post-packing", w którym konsumenci noszą pojemniki wielokrotnego użytku. PepsiCo wykonało krok w tym kierunku w sierpniu, kiedy ogłosiło, że zapłaci 3,2 miliarda dolarów za firmę SodaStream - producenta urządzenia, które umożliwia konsumentom wytwarzanie napojów gazowanych w domu.

Największą siłą, która skłania firmy do zmiany oferty, są indywidualne osoby, które ograniczają wykorzystanie jednorazowych tworzyw sztucznych. Grupy środowiskowe zachęcają ludzi do noszenia własnych butelek na wodę i rozmawiają z restauratorami i operatorami rynku o alternatywach plastiku takich jak biodegradowalne i ekologiczne słomki papierowe.

"Wiemy, że samo zakazywanie plastikowych słomek nie będzie wystarczające, ale jest to początek", powiedziała Dune Ives, dyrektor wykonawczy pro środowiskowego "Samotnego Wieloryba". "Może dzisiaj zdecydujesz się zabrać ze sobą butelkę wielokrotnego użytku lub kubek, albo nie chcesz kupić tego ogórka owiniętego w plastik. Każdy trochę pomaga".

Roland Geyer, naukowiec zajmujący się środowiskiem, który pomógł w obliczeniu ilości plastiku w oceanach świata powiedział, że przynajmniej problem plastiku nie napotyka na jedno wyzwanie komplikujące reakcję na globalne ocieplenie - odmowę. "Ludzie widzą problem plastiku. Wszyscy się tym przejmują i chcą coś zrobić" - powiedział Geyer, profesor ekologii przemysłowej na Uniwersytecie Kalifornijskim w Santa Barbara.

Geyer powiedział, że utrzymuje "zdrowy sceptycyzm" w stosunku do firm, które upierają się, że są zdecydowane odzyskiwać odpady z tworzyw sztucznych. Martwi się, że niektórzy są bardziej zainteresowani zwycięstwami w PR niż spowolnieniem fali plastiku.

"Jedną z rzeczy, która mnie zachęca, jest to, że opinia publiczna i konsumenci naprawdę się denerwują" - powiedział. "Oni naprawdę nie lubią tego, co widzą i są zdecydowani coś z tym zrobić".